Menu
Warsztaty

Jak zrobić piękne zdjęcie produktowe w domu? Case study z użyciem światła ostrego 😱

Osoby, które mnie znają wiedzą, że w fotografii produktowej uwielbiam zabawę kolorami i ich nasyceniem, ostrością, kontrastami, blikami i cieniami, a tym samym trójwymiarem obrazu. Chociaż w pracy (mój drugi dom – marszalstudio.pl ❤️) nie zawsze jest to możliwe, bo jestem tam przede wszystkim dla Klienta i jego wizji, to jeśli chodzi o bloga za każdym razem gdy klimat pasuje do produktu czy artykułu, idę w to. Idealnym narzędziem do uzyskania takich efektów jest ostre światło, które mam wrażenie często jest niedoceniane, albo nierozumiane. Nie jest łatwe. Czasami trzeba się nim pobawić, ale to co można ostatecznie dzięki niemu uzyskać potrafi zadziwiać. Wszystko to, co maluje ostre światło na planie zdjęciowym, sprawia, że czasami nie trzeba nic więcej niż produkt i dobrze dobrane tło.

Zakładając, że nie każda osoba czytająca ten artykuł ma ogólnie pojęcie o fotografii, nakreślę tylko w kilku zdaniach (żeby nie przynudzać – wiadomo 😉 ) czym właściwie jest te ostre albo inaczej – twarde światło. Może być sztuczne – lampy, albo naturalne – słońce. Określane jest jako ostre albo twarde dlatego, że na jego drodze nie stoi nic, co by je rozpraszało, zmiękczało. W przypadku światła sztucznego może być to na przykład przepuszczalny biały materiał czy mleczna plexi. W przypadku słońca, mogą być to chmury, czy firanka. Dzięki niczym nie zachwianej mocy, światło te tworzy mocne kontrasty, rysuje bardzo widoczne cienie i podbija wyrazistość obrazu.

Ostre światło może sprawiać trudności, ale wbrew pozorom jest łatwe w obsłudze. Wystarczy stworzyć kompozycję i ustawić się dobra stroną do słońca – jeśli oczywiście działa się w warunkach domowych, a właśnie o takich dzisiaj mowa. 😊 Chciałabym pokazać Wam i uświadomić, że nie trzeba mieć super profesjonalnego sprzętu fotograficznego, czy niesamowitych umiejętności retuszerskich, aby zrobić naprawdę fajne i ładne zdjęcie. To ten… jedziemy!

wskazówka:

Do wykonania zdjęć z ostrym światłem będzie Ci potrzebna bezpośrednia ekspozycja na słońce. Jeśli okna w twoim mieszkaniu nie wychodzą na stronę południową nic straconego. Zbierz wszystkie gadżety i wyjdź przed dom, albo idź zrobić te zdjęcia do parku.

Sesja, której efekty Wam prezentuję powstawała w okolicach godziny 16, pod koniec marca. Słońce jest tutaj jeszcze wysoko, ale jednak ciągnie je już w dół, co ewidentnie widać po cieniach – są długie. Plan zdjęciowy zajął mi nie więcej niż 50cm2, na których rozłożyłam:
💡tło (kolorowy papier), książka
💡produkty docelowe – kosmetyki kolorowe,
💡inne akcesoria, których ostatecznie nie użyłam (zawsze lepiej mieć pod ręką więcej, na wypadek gdyby się okazało, ze coś się źle komponuje, że trzeba wypełnić jakąś lukę, czy – o zgrozo! – zmienić całą koncepcję)
💡aparat.

wskazówka:

Im niżej usytuowane jest słońce, tym dłuższe i szersze będą cienie
TŁO

W przypadku tej sesji, same produkty były już kolorowe ale zdecydowanie szły w inne odcienie, w sumie dość monochromatyczne. Tło łączone z kolorów bardziej pastelowych, cukierkowych, uzupełniło więc dość ziemistą kolorystykę kosmetyków, wprowadzając tym samym nieco zabawy i lekkość w odbiorze. Nie bez powodu też, użyłam książki i jej różowej okładki. Bynajmniej powodem nie był brak papieru w tym kolorze. 😉 Książka stopniuje tło, dodaje trójwymiaru i pozwala na ciekawsze ułożenie i prezentację produktów, a tym samym stworzenie kolejnych fajnych efektów.

wskazówka:

kosmetyki kolorowe to naprawdę super wdzięczny temat jeśli chodzi o kompozycje w ogóle. Także jeśli chcecie sobie potrenować, albo po prostu od czegoś zacząć, to zdecydowanie polecam iść w tą stronę. Nasycone kolory, ciekawe faktury, przyciągające oko opakowania – to wszystko na zdjęciach WYGLĄDA.
KOSMETYKI

Nie były to przypadkowe produkty, ponieważ robiłam zdjęcia nagrody. Listę produktów miałam z góry założoną, więc trzeba było wszystkie na jednym zdjęciu jakoś fajnie zaprezentować. Opakowania paletek wyglądałyby zdecydowanie mniej atrakcyjnie, gdyby były zamknięte, więc otworzyłam je. Dodatkowo sprawdzałam w jakim ustawieniu lepiej się prezentują zawarte w środku cienie czy rozświetlacze. Które z nich lepiej łapie światło, co wyraźniej się iskrzy itd. Ponieważ w przypadku światła naturalnego, to słońce jest panem, to ja musiałam dopasować się do niego z ustawieniem produktów, tak aby odpowiednio łapały światło, rzucały cienie tam, gdzie dobrze to wyglądało (szczególnie, że były już dość długie) i przy okazji jeszcze gdzie nigdzie je poodbijało. Dlatego też produkty nie są ustawione w konkretny, uporządkowany sposób. A nawet starałam się, aby w efekcie końcowym było na nim jak najwięcej chaosu, co razem ze światłem po prostu tworzyło świetny duet.

wskazówka:

Zawsze pamiętajcie o usuwaniu elementów takich jak kody kreskowe, cenówki, folijki itp. Ja ich nie zdjęłam celowo. wiadomo – nagroda w konkursie, więc wszystkie te gadżety w realu są super pożądane, ale na zdjęciu niekonieczniE. 😉
ŚWIATŁO

Ustawiłam się do światła bokiem, tak aby cienie padały na lewą stronę zdjęcia, a nie w dół czy w górę. Najbardziej połyskujący produkt (w przezroczystym plastiku z lustrzaną różową etykietą) postawiałam, po to aby padające na niego pod kątem 90 stopni słońce, mogło stworzyć odbicia czy puścić wszystkim dobrze znane z dzieciństwa „zajączki”. Efekt widać zarówno na tle, jak i innych produktach. Wszystkie bliki jakie uzyskałam na tym zdjęciu są kwestią ustawienia produktów w taki, a nie inny sposób. Jak przyjrzycie się tym kadrom, zauważycie, że za każdym razem gdy zmienia się ustawienie produktów, zmienia się też ich oświetlenie, rozmieszczenie blików i cieni.

APARAT

Aparat, którym wykonałam tą sesję to bezlusterkowiec – Panasonic Lumix DMC-GX80, obiektyw 14-42mm. Zdjęcia cykałam na automatycznych ustawieniach z wyjątkiem ustawienia ostrości. Przysłona i tym samym głębia ostrości nie została zmieniona. Zależało mi na wyostrzeniu całej szerokości kadru.

wskazówka:

w korzystaniu z automatycznych ustawień nie ma nic złego. Czasami to właśnie one zapewnią nam najlepszy możliwy dla danych warunków efekt.
POSTPRODUKCJA

Podstawowy retusz zdjęć zazwyczaj wykonuję w Lightroom. Dlaczego? Bo jest bardzo szybki i łatwy w obsłudze. 😅 W tym przypadku poprzesuwałam następujące suwaki:
💡temperatura (zbiłam),
💡ekspozycja (podbiłam),
💡kontrast (podbiłam),
💡klarowność (podbiłam),
💡hightlights (zmniejszyłam).
💡A na koniec wykadrowałam.
Wszystkie, albo większość tych opcji macie również w edycji zdjęć w telefonach.

wskazówka:

nie trzeba być profesjonalnym retuszerem, aby podkręcić nieco efekt ostateczny zdjęcia. Wszystkie proste, ale czasami wręcz kluczowe w odbiorze zabiegi możesz wykonać w edycji zdjęć na swoim telefonie.

Zaawansowany retusz w ten temat zagłębiać się nie będziemy, bo tutaj potrzebne są odpowiednie skillsy. Jednak jako dodatek, chcę Wam pokazać do jakiego wyglądu można takie wyprodukowane w domu, bez większego sprzętu fotograficznego, zdjęcie doprowadzić.