Menu
Makijaż / Uroda

Makijaż cery piegowatej. Jak go wykonać?

Właścicielką piegów jestem nie tylko w sezonie letnim, ale przez cały rok i to od zawsze. Taka uroda. Miałam jakiś krótki okres w swoim życiu, w którymi za nimi nie przepadałam, ale na ogół raczej żyłam z nimi w zgodzie, a aktualnie nawet bardzo je lubię. To pewnie ta postępująca z wiekiem samoakceptacja. 🤣 Także tak. Mam piegi, mam ich nawet całkiem sporo i dobrze mi z tym.

Wiadomo, jeśli czujesz się w czymś dobrze – nosisz to. Tak też robię na co dzień ze swoimi piegami. Po prostu pozwalam im być tam, gdzie powinny, fundując sobie tym samym komfort i pewność siebie. Wbrew pozorom nie oznacza to odrzucenia makijażu i szerzenia idei #nomakeup. Bo makijaż i to bardzo często pełny, mam na sobie codziennie. Możliwe, że moje piegi ze względu na brak sezonowości są jednak bardziej wyraziste i potrafią o siebie zawalczyć, ale o tym jak się maluję i tak Wam opowiem. 😅

Uwielbiam produkty typu BB. Lubię rozwiązania funkcjonalne i praktyczne, czyli w tym przypadku łączące w sobie makijaż i pielęgnację. Kremy te też charakteryzują się super delikatnym kryciem, które w zasadzie pozwala tylko na podrównanie kolorytu, także w przypadku piegów sprawdzają się idealnie. W swoim życiu przetestowałam całą masę tego typu kremów (i super tanich i super drogich też) i nie pamiętam, żebym z któregoś była niezadowolona. Są takie z którymi lubię się bardziej, albo najbardziej, ale żaden za skórę mi nie zalazł. Nie zawsze uda się złapać odpowiedni odcień, bo mimo tego, że BB powinien wtapiać się w każdy rodzaj cery i kolor karnacji, to wiadomo jak jest – nie zawsze tak jak. 😅 Ale ja pod tym względem mam farta, bo karnację mam jasną, a jej koloryt właśnie troszkę piegi podbijają i zazwyczaj ładnie się mi w skórę wtapiają. Takie kremy koloryzujące, o ile nie masz kapryśnej cery, określiłabym jako grupę małego ryzyka. I to właśnie nie nich zazwyczaj buduję swój makijaż. Aczkolwiek nie zawsze. Używam też lekkich podkładów, o niskim kryciu, a do aplikacji cięższych produktów używam mokrej gąbeczki, przez co jakoś tak ta konsystencja się rozbija i znacznie delikatniejszy efekt się uzyskuje.

Kosmetyki, którymi wykonałam makijaż ze zdjęć 👆👇:
Paleta Makeup Revolution X Maxineczka Beauty Legacy
Paleta do brwi Makeup Revolution
Paleta Eveline Cosmetics Sparkle
Korektor Makeup Revolution Conceal & Define C2.5
Tusz do rzęs Pixi by PetraLashLift 188
Kredka do brwi L’oreal Brow Artist 303 Dark Brunette
Mascara do brwi Eveline Cosmetics Brow&Go 02
Róż Lumene Nordic Nude 3
Mineralny Bronzer Sampure Minerals Healthy Tan
Puder Golden Rose Long Wear Finishing Powder
Wypiekany rozświetlacz Eveline Cosmetics 01
Krem City CC Madara

Ogólnie, gdy zależy mi na zachowaniu swojej piegowatości, do wszystkiego podchodzę z umiarem. Używam bronzera do lekkiego konturowania w okolicach kości policzkowych, na kości policzkowe aplikuję róż, a na sam koniec sypnę tam i w okolicach skroni nieco rozświetlacza. Z nim uważam najbardziej, odbijające światło może ukrywać piegi. Dlatego raczej unikam efektu grubej tafli, a skłaniam się ku kilku muśnięciom pędzla. Tylko nie zrozumcie mnie źle! Rozświetlający typ makijażu jak najbardziej przy piegach jest wskazany, jedynie punktowy nadmiar shimmera uważam za mało sprzyjający. Ale wracając do meritum – wszystkie te produkty zazwyczaj w jakichś bardziej naturalnych tonach, widoczne gołym okiem, ale jednak nadal w mniejszych ilościach. Wiele z nich to produkty mineralne. Korektor pod oczy zostaje naprawdę pod oczami, nie wychodzę z nim zbyt za daleko, a w zasadzie za nisko. A utrwalam w zależności od potrzeby transparentnym pudrem lub jakimś sprayem. I tak właśnie wygląda makijaż piegusa. 🙂

Voila! Makijaż jest. Piegi są. 😊