Menu
I cała reszta

Mit o większej skuteczności i intensywności próbek

Znaczna część kobiet uwielbia testować, próbować i oceniać.  Nie zawsze jednak opłaca się to robić na bazie pełnowymiarowych produktów, które ostatecznie nie wiadomo czy w ogóle się sprawdzą. Na szczęście, z pomocą przychodzą nam wtedy marki, które chcą sprzedać swój produkt i oferują nam próbki.

Saszetki i miniatury choć nie zawsze są wygodne w użyciu, pozwalają na ocenę konsystencji czy zapachu, na ogólne pierwsze wrażenie. Choć w większości przypadków raczej mało prawdopodobne jest zauważenie i ocenienie skuteczności czy działania kosmetyku, jak i w zasadzie każdego innego produktu też. Próbka ma na celu w sposób bardziej namacalny zaprezentować produkt i zachęcić do jego kupna. Zdecydowanie łatwiej jest namówić odbiorcę odrobiną kosmetyku, który można obejrzeć, wsmarować czy poczuć, niż samym opisem. Jednak ogólne przekonanie o tym, że składy testerów są intensywniejsze niż pełnowymiarowych produktów, jest błędne.

Jakie jest przeznaczenie próbek?
– pozwalają wyrobić sobie pierwsze wrażenie o danym produkcie,
– dzięki testerom możemy sprawdzić konsystencję, wchłanianie, zapach,
– umożliwiają przeprowadzenie szybkich testów wrażliwcom i alergikom.

Jak przygotowywane są testery?
Każda próbka musi posiadać dokładnie taką samą recepturę co pełnowartościowy, certyfikowany kosmetyk. Ponadto próbki zazwyczaj porcjowane są z „tego samego gara”, co produkty pełnowymiarowe. Tworzenie odrębnych receptur, certyfikowane ich, i indywidualne rozlewanie jest po prostu mało opłacalne, o ile w ogóle. Kiedyś sama miałam przyjemność uczestniczyć przy procesie tworzenia i pakowania próbek (niekosmetycznych, ale nadal wymagających zmieszania receptury) i pamiętam, że były to dokładnie takie same proporcje, jakie można było znaleźć w opakowaniu ostatecznym.

Oczekiwania vs. rzeczywistość
Oczywiście po przetestowaniu próbki, możemy odnieść wrażenie, że jej zawartość jest nieco inna niż w opakowaniu pełnowymiarowym, ale wynika to pewnie bardziej z naszego nastawienia. Przy testowaniu malutkiej ilości bardziej się wysilamy, aby jej zawartość poznać. Dokładnie się jej przyglądamy, wąchamy, wcieramy z zainteresowaniem, obserwujemy jak się zachowuje, a na koniec staramy się dostrzec efekty. Natomiast gdy już jesteśmy w posiadaniu standardowego opakowania i wiemy czego spodziewać się możemy, czar i magia troszkę pryska, bo wszystko to już znamy.

Może się oczywiście okazać, że istnieją marki, które manipulują recepturami próbek, sprawiając, że te mają nieco inne stężenie niż produkt ostateczny, jednak w porównaniu do ilości próbek, jakie przez nasze ręce przechodzą, będzie to częstotliwość „tej jednej na milion”.