Menu
Pielęgnacja / Uroda

Porównanie toników glikolowych. Pixi Glow Tonic vs. Revolution Skincare Glycolic Acid Tonic 5%

Kiedyś pytałam Was na story na IG czy chcecie porównanie kultowego już toniku Pixi Glow Tonic z jego tańszym zamiennikiem – Revolution Skincare Glycolic Acid Tonic 5%. Było bardzo duże zainteresowanie tym zestawieniem, tak więc przetestowałam obie sztuki i mam dla Was recenzję porównawczą.

Właściwości kwasu glikolowego

Etykietową bazą obu tych produktów i jednocześnie największą ich magią jest 5% kwas glikolowy. I jest to dość niskie stężenie. Ogólnie przyjęte jest, że w kosmetykach do domowego użytku kwas ten może mieć od 5 do 15%. Kwas glikolowy zaliczany jest do rodziny AHA i w zasadzie jest chyba też najpopularniejszym i najskuteczniejszym z tej grupy. Znany jest głownie z tego, że świetnie złuszcza, tym samym wygładza i wyrównuje koloryt. Wspomaga odnowę skóry oraz produkcję kolagenu czy elastyny. Wpływa na nawilżenie, ujędrnienie oraz wzmocnienie. Oczyszcza i pomaga w walce z trądzikiem. Jednak w tak niskim stężeniu ma głównie powierzchniowe działanie złuszczające.

Kultowy tonik Pixi Glow Tonic

Trzeba przyznać, że jest naprawdę bardzo dobry, ale jego popularność to chyba w również dużej mierze zasługa genialnego PRu. Przecież kwas glikolowy jest dość powszechnym składnikiem w kosmetyce i nie jeden tonik na świecie go w sobie zawiera, a to właśnie Glow Tonic od Pixi stał się taką Coca Colą wśród produktów z kwasem glikolowym. 😉

Chyba nie do końca ma sens opisywania wyglądu i opakowania tego toniku, bo jest on Wam raczej dobrze znany i u nie jednej blogerki czy youtuberki szeroko opisywany, także sobie daruję. Mnie osobiście trochę denerwuje, że tonik nie jest wyposażony w żadną pompkę czy dozownik. Ułatwiłoby to trochę życie, szczególnie, że nie jest to produkt najtańszy, więc ta butelka mogłaby być nieco bardziej ergonomiczna.

Revolution Skincare Glycolic Acid Tonic 5%

Revolution Skincare porównywane jest zazwyczaj do The Ordinary i mówi się, że to właśnie kopia tej marki. Mi jednak do głowy od razu przyszedł tonik Pixi. Możliwe, że ze względu na opakowanie, które jednak jest dość podobne i jakoś tak od razu rzuciło mi się w oczy.

Opakowanie to prosta butelka o pojemności 200 ml, z równie prostą etykietą. Też nie posiada żadnego dozownika czy pompki. Kolor płynu – taki delikatnie pomarańczowy, wydaje się być bardzo podobny. Jedyna dość wyraźna różnica to zapach. Pixi wydaje się być bardziej przystępny. Ten kojarzy mi się z takim perfumowanym zmywaczem do paznokci, więc przyznam szczerze, że na początku miałam opory. 😉

Jak działają glikolowe toniki Pixi i Revolution Skincare?

Oba dają podobny, jak nie taki sam efekt. Dobrze (i mimo wszystko w delikatnej formie) złuszczają, skóra pozbawiona jest jakichkolwiek wystających skórek. Twarz się oczyszcza, a znienawidzone czarne kropki znikają. Pory stają się jakby mniejsze. Twarz jest gładka i miękka. Wygląda ładnie, zdrowo i świeżo. Na dodatek myślę, że fajnie wpływają na późniejsze kroki pielęgnacji i wchłanianie się serum czy kremu. Wydaje się, jakby wchłaniały się szybciej, lepiej, a efekt całego zabiegu widoczny jest od razu, gołym okiem i dobrze wyczuwalny pod opuszkami palców. Po trzech miesiącach testowania (w tym samym czasie stale używałam też serum Róża-Malina z Ministerstwa Dobrego Mydła na noc), mam wrażenie, że moja skóra jest co najmniej kilka lat młodsza, przynajmniej tak z czucia. Totalnie gładka i bardzo przyjemna w dotyku, taka milusia

Ważne info, żeby się nie zrazić przy pierwszej lepszej okazji! Jeśli masz podrażnioną twarz czy to mechanicznie czy na przykład od zimna, to przecierając twarz tonikiem na pewno poczujesz wyraźnie te miejsca. Będzie chwilowo szczypać. Jednak po chwili przestaje, nic złego się nie dzieje. Może wystąpić lekkie, chwilowe zaczerwienienie, ale ostatecznie skóra ma się po nim raczej dobrze. Natomiast sama unikam tych toników, gdy mam świadomość drażliwej skóry i jej dodatkowo nie męczę.

Porównanie składu (INCI) Pixi Glow Tonic i Revolution Skincare Glycolic Acid Tonic 5%

Uznałam, że oprócz rzeczy, które widać gołym okiem, albo tych, które mogę zbadać na własnej skórze, warto też jest się przyjrzeć składom tych dwóch, z pozoru super podobnych produktów. O szybką analizę poprosiłam Danię Naturale-blog. Diana jest kosmetologiem i dietetykiem z ogromną wiedzą i ukochaniem do produktów naturalnych, dlatego też na co dzień w swoim gabinecie z takich właśnie oto kosmetyków korzysta, a i brzydkie rzeczy w składach wyczuwa na odległość, więc chyba lepszej ekspertki znaleźć dla Was nie mogłam. 😊

Szybka analiza składu Glycolic Acid Tonic 5% Revolution Skincare

Skład:
Aqua (Water, Eau), Glycolic Acid, Butylene Glycol, Hammamelis Virginiana (Witch Hazel) Water, Poloxamer 184, Dipropylene Glycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Benzyl Alcohol, Sodium Hydroxide, Alcohol, Sodium Cocoamphoacetate, Disodium Cocoamphodiacetate, Urea, Sodium Chloride, Parfum (Fragrance), Dehydroacetic Acid, Disodium EDTA, Glycerin, Panax Ginseng Root Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Linalool, Limonene, Hexyl Cinnamal, Sodium Benzoate, Butylphenyl Methylpropional, Potassium Sorbate, CI 15985 (Yellow 6).

W toniku występują substancje myjące, w związku z czym teoretycznie powinien być zmywany ze skóry. Mowa tu o Sodium Cocoamphoacetate i Poloxamer 184. Jest też wiele składników, które mogą podrażniać skórę, są nimi wodorotlenek sodu, alkohol, chlorek sodu. linalool, limonene, hexyl cinnamal, a więc składniki olejków eterycznych. Z naturalnych składników mamy tutaj wodę z oczaru wirginijskiego, który działa łagodząco, wyciąg z żeń-szenia, mocznik i sok aloesowy. Kwas glikolowy z składzie jest na drugim miejscu, ale jego stężenie jest małe i ma powierzchniowe działanie złuszczające. Nie jest to raczej produkt dla cer wrażliwych i też nie nalezy przesadzać z zbyt częstym jego używaniem.

Szybka analiza składu Glow Tonic Pixi

Skład:
Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Extract, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract, Glycolic Acid, Ammonium Glycolate, Glycerin, Butylene Glycol, Hexylene Glycol (and) Fructose (and) Glucose (and) Sucrose (and) Urea (and) Dextrin (and) Alanine (and) Glutamic Acid (and) Aspartic Acid (and) Hexyl Nicotinate, Panax Ginseng Root Extract, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Biotin, Polysorbate 20, Fragrance

Ten skład jest lepszy od poprzedniego. Zawiera sporo składników naturalnych i typowo łagodzących składników, m.in. sok z aloesu, ekstrakt z oczaru wirginijskiego, wyciąg z kory kasztanowca, ekstrakt z żeń-szenia. I to właśnie one są na pierwszych pozycjach w składzie, a nie jak w Revolution Skincare kwas glikolowy na drugim miejscu, choć stężenie mają te same. Oprócz kwasu glikolowego, w składzie są również jego inne formy, jak ammonium glycolate, który podbija działanie kwasu. Dodatkowo w toniku tym występuje mieszanka sacharydów i aminokwasów o działaniu rozjaśniającym i regenerującym. Nie ma tutaj substancji myjącej, więc to na plus. Choć ogólnie ten skład jest lepszy od poprzedniego, to też może wywoływać podrażnienia i nie należy stosować go w stanach zapalnych.

Jeśli o mnie chodzi żaden z tych produktów nie zrobił mi krzywdy, nie zauważyłam żadnych efektów ubocznych i jestem z ich działania szczerze zadowolona. Pamiętaj jednak, że w przypadku stosowania kwasów, trzeba mieć na uwadze ograniczenia i zasady bezpieczeństwa (nawet, gdy kwas występuje w tak małych stężeniach), żeby nie narobić sobie kuku (przebarwień, podrażnień, ran itp.). Jeśli masz wątpliwości co do tego czy produkty z glikolem są dla Ciebie, czy w ogóle kwasy są dla Ciebie, polecam poczytać czy posłuchać kosmetologów, którzy opisują to bardzo szeroko i wyczerpująco.

Czym się od siebie te dwa produkty różnią?

CENA. Glow Tonic Pixi kosztuje stówkę przy czym raczej ciężko wyhaczyć go na jakiejś promocji. Revolution Skincare kosztuje ok 50-60 zł, ale wiadomo, jak to z Revolution bywa – tutaj o dobrą promkę znacznie łatwiej.
POJEMNOŚĆ. Wbrew pozorom (ostatecznie butelki tych dwóch toników wyglądają bardzo podobnie), Pixi ma większą pojemność o 50 ml.
ZAPACH. Revolution Skincare jest ostry i taki bardzo chemiczny jak dla mnie. Jak już wspomniałam przypomina mi produkty do usuwania lakieru do paznokci, także mało przyjemnie mi się kojarzy. Pixi też szału nie robi, ale jest delikatniejszy i w tym pojedynku po prostu wygrywa.
SKŁAD. Ten zdecydowanie przemawia na korzyść Pixi, bo choć naturalny nie jest, to ma wiele takich składników oraz znacznie mniej (niż Revolution Skincare) tych podrażniających skórę. Revolution Skincare w tym starciu niestety przegrało.

Produkty te w mojej ocenie są bardzo podobne, ale skład i zapach bardziej skłania mnie ku Pixi. Także tym razem możemy uznać, że różnica w cenie ma swoje uzasadnienie.