Menu
Pielęgnacja / Uroda

Wielki test wielorazowych płatków kosmetycznych – moja opinia

Mam wrażenie, że od jakichś kilku miesięcy wielorazowe płatki kosmetyczne podbijają szturmem koszyki zakupowe. I choć sama pierwsze takie waciki wielorazowe przetestowałam prawie dwa lata temu (poliestrowo-poliamidowe wielorazowe płatki kosmetyczne), nie wspominając o moim długoletnim i namiętnym romansie z rękawicami do demakijażu, to chyba dopiero teraz zaczął panować na nie szał. W związku z tym, że oferta na rynku niezwykle bogata, postanowiłam trochę zaszaleć – kupić zupełnie różne i pod względem materiału, i pod względem ceny, a nawet i wielkości czy grubości waciki wykonane właśnie w duchu #lesswaste i #zerowaste i je dla Was przetestować. Przyznaje – rzuciłam sobie całkiem spore wyzwanie, ale dla Was (prawie) wszystko. 😀 Podsumowując tenże wstęp – zapraszam na największy dotychczas test płatków wielorazowych!

Robiąc zakupy miałam na uwadze kilka kryteriów, były nimi:
MATERIAŁ, z jakiego płatki są wykonane. Chciałam móc porównać ze sobą różne opcje, dać znać jak się zachowują i przy demakijażu i po praniu.
WIELKOŚĆ, KSZTAŁT, GRUBOŚĆ. Wszystko to może mieć znaczenie podczas ich używania, i przy czyszczeniu, praniu, a później suszeniu.
CENA. Nie szukałam najtańszych rozwiązań, starałam sięgnąć po każdą półkę cenową, aby mieć rozeznanie co do jakości.
MARKA. Zrobiłam zakupy w zupełnie różnych miejscach.

Ostatecznie do przetestowania wybrałam następujące wielorazowe płatki kosmetyczne:
bawełniane
z froty bambusowej
bawełniano-bambusowe (szyte są z dwóch materiałów, z jednej strony mają gładką bawełnę, z drugiej bambusową frotę)
bambusowe
bambusowo-algowe
poliestrowe


Wszystkie posiadają odpowiednie certyfikaty, często wykonane są z ekologicznych czy organicznych materiałów. Ich wielkość jest różna. Największe z zakupionych przede mnie wacików wielorazowych mają 9 cm średnicy, najmniejsze 7 cm. 2 cm niby niedużo, ale przy tak małym produkcie, ma ogromne znacznie. Z resztą zobaczcie na zdjęciu.👇 Kształtem się nie różnią – wszystkie są okrągłe (ale na rynku dostępne są również kwadratowe czy prostokątne). Grubość jednak jest już różna, tak samo wykończenie i obszycie.

Do większości zamówionych wacików dostałam również woreczek do prania. I to jest bardzo fajne przyznaję. Waciki nie gubią się ani w praniu, ani na chacie w ogóle. Niemniej trzeba sobie zorganizować jakiś pojemnik do przechowywania czystych i gotowych do użycia wacików, jak i zorganizować dla nich jakąś wygodną suszarnię. Niestety żadne z wacików wielorazowych, które zakupiłam nie miały wszytych zawieszek czy haczyków, także trzeba trochę się nad problemem pochylić. 😅 Jak dla mnie najlepsza opcja to kaloryfer w sypialni – rozkładałam je na płasko i tyle. Łazienkowy w ogóle się nie nadaje, bo waciki są zbyt małe aby się ładnie rozłożyły i co najważniejsze – zostały na tych rurkach do momentu wyschnięcia i zebrania. Z resztą przytoczę Wam #truestory z mojego domu. Dostałam parę (w sensie, że 2) bawełnianych płatków wielorazowych. Swoją drogą przemilutkich, bawełnianych. No i wiadomo – użyłam. Później uprałam, powiesiłam na kaloryferze w łazience (jakoś dałam radę, ale ogólnie to nie było łatwe zadanie) i następnego dnia chodzę i szukam, sprawdzam czy gdzieś ich na nieświadomce nie wrzuciłam. Ale nie, nigdzie nie ma. To pytam mojego M – „czy Ty przypadkiem nie wyrzuciłeś moich wacików wielorazowych?”. Słyszę: „nie”. Ale coś mu nie uwierzyłam i ciągnę dalej – „tutaj wisiały, takie okrągłe, jak zwykłe waciki wyglądają”. A on: „A, no. Pewnie, że wyrzuciłem. Takie mokre były.” 😅 Także takie u mnie w domu początki #zerowaste . W każdym razie pisze Wam to ku przestrodze – PILNUJCIE SWOICH WACIKÓW, a facetów poinformujcie co to jest i że to wielorazowe i się pierze, a nie wyrzuca. 🤪

To się pośmiałyśmy 😅, a teraz przejdę do konkretów. Zacznę od opisania wszystkich rodzajów płatków po kolei, a później je porównam i podsumuję. Pierwsze idą bawełniane, bo tych jest aktualnie chyba na rynku najwięcej. Zanim jednak zacznę dodam jeszcze tych kilka informacji:
# Wszystkich płatków wielorazowych używałam z tym samym płynem micelarnym, z którego działania ogólnie jestem zadowolona.
# Używałam ich również do rozprowadzania toniku czy (tych większych) do wycierania twarzy (do tej pory używałam jednorazowych ręczniczków jednorazowych).
# Prałam je w takich samych warunkach. Zarówno ręcznie, jak i w pralce.

BAWEŁNIANE

Kupiłam w dobrej cenie, po 2,22 szt. Wykonanie ręczne przez właścicielkę malutkiej marki, która szyje je u siebie w domu. Mają inne wykończenie, takie jakby karbowane – fajne, ładne, wyróżniające się na tle innych. Są dość spore, płaskie i przyjemne w dotyku. Wydaje mi się, że są to dwie warstwy materiału. Chłoną płyn micelarny i całkiem dobrze radzą sobie ze ściągnięciem makijażu. W praniu ręcznym problematyczne nie są, raczej ładnie się dopierają. Kształtu nie zmieniają, ale już po pierwszym praniu widać, że nowe nie są. Gorzej jest z praniem w pralce. Bardzo się wtedy niszczą i dotyczy to również wacików łączonych (bawełna + frota bambusowa). Mimo to jeśli chodzi o zestawienie ceny w stosunku do jakości, to uważam, że jest świetna.
Miałam też przyjemność (krótką fakt, ale miałam) testować znacznie droższe bawełniane płatki wielorazowe (12 zł/szt.) i na pewno były wykonane z innej bawełny, takiej mega milutkiej i mięciutkiej, jednak to chyba główna różnica, którą kojarzę z perspektywy czasu. Niestety nie mogę nic powiedzieć o tym jak zachowywały się po praniu i jak długo utrzymywały tą miękkość, bo wiecie – mąż i opowiedziana wyżej historia. Ale z dopraniem ich po zmyciu makijażu problemu nie miałam.

BAWEŁNIANO-BAMBUSOWE

W tej kategorii zorganizowałam sobie tańszą (5,57 zł/szt.) i droższą wersję (8,00 zł/szt.). I choć nie jest to jakaś duża różnica w cenie, to widać ją patrząc na waciki. I wielkość jest inna i jakość wykonania. Grubość, miękkość, delikatność. Woreczki do prania też jakby inne. Niemniej mają cechy wspólne takie jakie dwustronność. Gładką stronę wykonaną z bawełny i bardziej szorstką wykonaną z froty bambusowej. Bawełna oczywiście w kontakcie z okiem jest o wiele przyjemniejsza niż szorstki bambus, jednak to właśnie on (jak wynika z moich obserwacji) z demakijażem oka radzi sobie najlepiej. Jednocześnie jednak może dać nam peeling okolic oczu i podrażnienie. Bawełniane strony zachowują się tak jak opisałam to przed chwilą, w poprzednim punkcie. W wersji tańszej wydaje się, że są to obszyte dwa kawałki materiału, w wersji droższej jest chyba jakieś wypełnienie, bo prezentuje się jak taka płaska poduszeczka. Pranie ręczne całkowicie bezpieczne, w pralce jak już wspomniałam wcześniej strona bawełniana bardzo szybko się niszczy.

BAMBUSOWE

Cena – ok. 9 zł /szt. O ile waciki z bawełny zawsze wyglądają podobnie, o tyle bambusowe mogą przybierać różną formę. Albo jest to popularna frota bambusowa, albo bardziej gładkie faktury, choć mające nieco więcej połysku niż bawełna. I tak jak już wcześniej wspominałam frota bambusowa jest całkiem skuteczna w usuwaniu makijażu, natomiast bambusowe waciki wielorazowe o gładkiej strukturze nie sprawdziły się u mnie już tak dobrze. W moim odczuciu, w porównaniu z bawełnianymi wypadają gorzej. W dotyku są przyjemne, w praniu też się dobrze zachowują. Nie mechacą się, nie tracą koloru i kształt trzymają, jednak jakoś ich nie czuję.

BAMBUSOWO-ALGOWE

Bambusowo-algowe. To kolejne wielorazowe płatki kosmetyczne, które występują w mojej kosmetyczce w różnych formach. Jedna to frota, druga zaś przypomina wyglądem tetrę. Froty raczej od czysto bambusowej bym nie odróżniła. Płatki „tetrowe” z kolei oceniam dość kiepsko. Mokry materiał przelewa się przez palce, w ogóle nie trzyma formy. Przesuwa się pod palcami, gdy suniemy nim po twarzy. Na dodatek nie radzi sobie zbyt dobrze z usuwaniem makijażu, a tusz do rzęs mam wręcz wrażenie, że rozmazuje. Ostatecznie usuwając makijaż oka, zmalowałam sobie tym wacikiem efekt pandy. 😉 Te płatki wielorazowe oceniam najgorzej pod względem ergonomiczności czy działania. W praniu zachowują się bardzo dobrze – dopierają się bez problemów, nie tracą koloru i nie mechacą. Są delikatne i leciutkie, więc szybko też wysychają. Kosztowały po 9 zł za sztukę.

POLIESTROWE

Po 6 zł sztuka. Super mięciutkie, puszyste i włochate. Mega przyjemne w dotyku i po zmoczeniu też. Niewyczuwalny szew łączący dwie warstwy materiału. Waciki te dobrze chłoną płyn micelarny, ale długie włosie tych wacików, powoduje, że pocierając nim o skórę tworzy się taka pianka, czego ja osobiście nie lubię. Ale jest to pewnie wina nie tylko wacików, ale i płynu. Natomiast płatki te radzą sobie z demakijażem oka, wodoodpornym tuszem do rzęs czy kredką do brwi bez najmniejszego problemu. Dobrze się dopierają, a w praniu nie tracą swojego uroczego, różowego koloru czy kształtu i szybciutko wysychają. Pranie w pralce im nie szkodzi i chyba najlepiej trzymają swoja fore ze wszystkich tu opisywanych. Są dość małe, bo średnica ma 7 cm, ale jak już wspomniałam wyżej mają inne zalety i zdecydowanie się wyróżniają.

POLIESTROWO-POLIAMIDOWE

Poliestrowo-poliamidowe płatki wielorazowe, o których pisałam na samym początku na tle powyższych różnią się chyba najbardziej. Są wyciętymi jednowarstwowymi kawałkami materiału, bez obszycia. Są niezwykle cienkie i szybciutko wysychają po praniu. Więcej możecie oczywiście poczytać tutaj. Testowałam je dwa lata temu, więc nie zaliczam ich bezpośrednio do tego testu, ale nie wspomnieć o ich istnieniu przy takiej okazji mi po prostu nie wypada. 🙂

Podsumowując…
Zdecydowanie najwięcej wacików wielorazowych wykonanych jest z bawełny. Te można kupić zarówno super tanio na allegro, jak i super drogo (jak na waciki 😉 ) i markowo. Gołym okiem widać różnicę w materiale (miękkość, grubość, faktura), jednak w praniu zachowują się bardzo podobnie. Szczególnie podczas prania w pralce bardzo się niszczą, tracą swoją miłą i delikatną powłokę wierzchnią, czasami stają się takie jakby zmechacone. Zdecydowanie lepiej w pralce radzi sobie frota bambusowa czy wielorazowe płatki wykonane z poliestru. Przy czym frota bambusowa jest chyba najmniej delikatna, szczególnie jeśli jest się posiadaczem cery wrażliwej, albo używa się wacików do demakijażu oczu, z drugiej strony chyba najlepiej i najszybciej radzi sobie ze ściągnięciem pełnego makijażu. Poliestrowe są fajne – zawsze milutkie, zawsze w świetnej formie i zawsze skuteczne. Choć zdaję sobie sprawę, że nie każdy będzie w stanie się do nich przekonać ze względu na materiał, z którego są wykonane. Najgorzej oceniam bambusowe gładkie i bambusowo-algowe, które przypominają w wyglądzie tetrę. Dla najbardziej wrażliwych polecałabym bawełnę i poliester, dla tych niecierpliwych frotę bambusową, bo super sobie radzi ze ściągnięciem makijażu, a dla niewymagających chyba każdy rodzaj materiału będzie ostatecznie rolę spełniał.

Na górze płatki nowe, na dole po ok. dwóch miesiącach używania, prania ręcznego i w pralce.

Jeśli zapytacie mnie ile warto ich mieć, to odpowiem, że wszystko zależy od tego ile wacików jednorazowo zużywacie podczas oczyszczania. U mnie na przykład najpierw wchodzi płyn micelarny (każde oko ma swój wacik), po tym jak zmyję, biorę nowy wacik (również na oko) i przecieram raz jeszcze, aby zebrać resztki. A po myciu z olejkiem, żelem lub inną pianką, tonizuję i do tego też wacika potrzebuję. Także średnio 5 mi schodzi wieczorem. Ale ja chyba zbyt oszczędna nie jestem. 😉 Mimo to, myślę, że 4 -5 to minimum, 10 to dobry dwudniowy zapas.

Jakie są moje odczucia co do używania wielorazowych płatków kosmetycznych? Na pewno są one dość absorbujące. Trzeba je uprać, wysuszyć, zebrać. Z drugiej strony, są zawsze pod ręką. Nie musisz pamiętać o tym, aby dokupić koniecznie dzisiaj waciki, bo rano przed wyjściem do pracy zużyłaś ostatnie sztuki. One po prostu zawsze są. Te większe świetnie sprawdzają się również do ocierania małego pysiaka. Ja osobiście nigdy nie przepadałam za nawilżanymi chusteczkami i nie nadużyłam ich, a duże bawełniane płatki kosmetyczne, które moczyłam w przegotowanej wodzie, były wręcz codziennością. Do dzisiejszego dnia do „miejscowego oczyszczania na szybko” używam rękawicy czy innych małych ręczniczków, także te wielorazowe płatki pod tym względem też się świetnie sprawdzają i chyba są nawet wygodniejsze, bo bardziej poręczne i zawsze gdzieś tam pod ręką, w tej łazience. Czy wielorazowe płatki kosmetyczne zostaną ze mną na dłużej to pewnie się okaże, jednak póki co dobrze mi się ich używa i z pewnością potrafię na co dzień żyć bez jednorazówek. Choć wiadomo, są sytuacje, w których się przydają. Jak na przykład zmywanie tradycyjnego lakieru do paznokci. 😉

Nie chcę oceniać wielorazowych płatków kosmetycznych przez pryzmat trendu #lesswaste i tego czy rzeczywiście są ekologiczne i lepsze dla świata. Ich codzienne pranie jakoś mnie do tego nie przekonuje. Totalnie złożony i zawiły wątek, dlatego go odpuszczę. Niech każdy myśli i kupuje zgodnie ze swoimi przekonaniami i wygodą. 😊